niedziela, 19 stycznia 2020

194. MY I ONI



               Kochana Babciu!

                Znów mamy nowy rok. Fajny taki, okrągły, dobrze na papierze dwie dwudziestki wyglądają i niektórych, nie wiedzieć czemu, napawa to optymizmem. Może dlatego, że dość wietrzną mamy jesień tej zimy i statystyki czystości powietrza wypadną nam lepiej niż w ostatnich latach? To się na pewno przyda przed wyborami…
                Bo w tym roku znowu mamy wybory, wiesz? Kiedy pisałam do Ciebie pierwsze listy, wybory dało się wyczuć co 4 lata, bo władze naszego miasta były teoretycznie niepartyjne i w każdym roku wyboru nowych władz następował wysyp inwestycji widocznych z kosmosu. A co najmniej z drogi do lokalu wyborczego.
                Ostatnio jest lepiej, a przynajmniej ciekawiej, bo władze w mieście nie są już niepartyjne, a co za tym idzie, wszystkim wyborom musi towarzyszyć tak zwane przecinanie wstęg albo przynajmniej nasilenie wizualizacji różnych projektów. Z różnych źródeł. I w sumie jak zawsze, tylko teraz czasem trochę głośniej. Niestety, tata mówi, że problem w tym, że w mieście rządzą my a w stolicy oni. Oni bardzo nie lubią nas, zresztą ze wzajemnością, ponieważ uważają, że to my jesteśmy oni, a właśnie oni my.  Rozumiesz coś z tego? Ja też nie, ale efekt jest taki, że od wizualizacji do realizacji zawsze było daleko, ale teraz jest jeszcze dalej.

niedziela, 1 grudnia 2019

193. SMRÓD NASZ POWSZEDNI



               Drogi Dziadku,

                Co u Ciebie? Widać już Święta na horyzoncie?  U nas jak zwykle o tej porze roku nie widać dalej niż na 500m, o horyzoncie nie wspominając. I śmierdzi. Ale nic się nie da zrobić.
                Za to przygotowania do Świąt, choć trochę po omacku, trwają w najlepsze. Czarny piątek w pełni zasłużył na swoją nazwę, bo jak już wszyscy napalili w piecach po powrotach z pracy do domów, żeby mieć ciepło, to potem wsiedli w swoje samochody, żeby ruszyć na wyprzedaże. Przez kilka godzin miasto stało zakorkowane, a dymy z kominów malowniczo mieszały się ze spalinami, wzbogacając atmosferę o składniki zupełnie nam do życia niepotrzebne. No ale nic się nie da zrobić.
                W tym samym czasie kilka osób manifestowało na rynku, żeby coś z tym smrodem jednak zrobić. Kilku polityków i samorządowców zamanifestowało swoją obecność. Kilku polityków i samorządowców swojej obecności nie zamanifestowało (a może nawet zamanifestowało swoją nieobecność?), bo po co w ogóle coś z tym robić?
               

sobota, 2 listopada 2019

192. DYSKRYMINACJA




                Kochana Babciu!

                Dawno nie pisałam, co? Bo też coraz mniej czasu w szkole i coraz mniej sensu w tym, że Ci się tu wyżalę – i tak nic z tego nie wyniknie. Nawet jeśli miałabym w czymś rację, to i tak nie mam racji, bo za młoda jestem i za głupia, jak pewna dziewczyna o imieniu Greta, co się podobno za bardzo przejmuje. Są mądrzejsi, tacy co wiedzą lepiej i „głupich smarkul” i tak nie słuchają. Cokolwiek będzie, jedno jest pewne – jako gatunek w pełni sobie na to zasłużyliśmy.

                Ale tak naprawdę wcale nie o to mi chodzi. Jesień się zaczęła, słońce już nisko, oddychanie znowu grozi śmiercią, ale my, tu na prowincji, śmiercią gardzimy, więc nikt nam nie wmówi, że dymy i smogi mogą nam zaszkodzić. My tu mamy dużo poważniejsze problemy: na przykład z dyskryminacją.
                Widzisz, okazało się jakiś czas temu, że bardzo dyskryminowani w naszym mieście są kierowcy.

niedziela, 6 stycznia 2019

191. PANY



               Drogi Dziadku!
          
      Co u Ciebie nowego? Nie nudzisz się w długie zimowe wieczory między tymi wszystkimi świętami? Może coś czytasz, księgę jakąś świętą? Teraz możesz poczytać coś ode mnie dla odmiany. Jeżeli nie staniesz się lepszy dzięki księdze, to może akurat dzięki mojemu listowi. Herezje takie zimowe, chyba mnie gdzieś przewiało w za cienkiej czapce…
                Nie sądzisz, Dziadku, że różne święte księgi, niezależnie od przypisywanego autorstwa – Boga, Allaha, Marksa czy jeszcze kogo innego - sprawiają przede wszystkim (może nawet wbrew intencji autorów), że ich stałym czytelnikom wydaje się, że mogą czuć się lepszymi od innych? Oczywiście, nie wszystkim, ale chyba jednak większości. Nieprawda?

niedziela, 2 września 2018

190. EGO


                Kochana Babciu!
               
Jak się miewa Twoje ego? Wystarcza mu metrażu w Twoim „M”? Bo tata wątpi, nie wiem czemu.

                Pewnie dziwisz się, że używam takich mądrych słów, a to przecież wybory w tym roku i rodzice mówią, że u niektórych kandydatów znowu nie tylko nasila się wybujałość ego, ale jeszcze uważają oni za stosowne obnosić się z tym publicznie.

                Musiałam, oczywiście, zapytać, co to takiego to ego i teraz już wiem, że to takie drzewko, które każdy hoduje w swojej głowie. I tak np. moje drzewko jest moim wyobrażeniem o mnie samej i o tym, jak chciałabym być postrzegana przez innych. A skoro jako ludzie żyjemy w stadach, nasze drzewka zachowują się jak las.

piątek, 27 kwietnia 2018

189. SZCZYBNY SZCZUPOK


Szczybny* szczupok abo zapomniano historyjo Rybnika.

            Downo, downo tymu, ale tak downo, że już żodyn niy pamiynto, jako rychtyk tymu było, żył se we grodzisku nad wielkom rzykom Łodrom synek. Łeboń był ś niego dobry, yno chwolno rzić, beztoż godali mu Chwałek.
            Grodzisko wały miało wysoki i mocne, palisada łostro, a fosa głymboko, bo ksionże był dobry gospodorz i umioł ło swoi dbać. Chwałkowi jednak duszno było w ciasnych chaupach ustawionych w rownych raiach i sztyjc uciekoł za wały, żeby wandrować po łokolicznych lasach. Dycki broł ze sobom łuk a szczały i dycki coś z tego lasa przinios: a to jakigo zajonca, a to bażanta, to zaś jako gyńś. Chwałek przoł takij jednej szwarnej dziołszce, co  jom mianowali Lynka. Dycki ji przinosiył nojbardzij masne konski z polowań. A że i łon sie Lynce podoboł, to tyż dostoł konsek chleba, a niykiedy i kołocza. 
            Chwałek był za smarkaty, coby go ksionże wzion do drużyny wojokow, ale pryndko sie skapnył, że synek dobrze zno kożdo polana i kożdo przikopa w lasach dookoła grodziska, toż broł go za kożdym razym, jak chcioł polować. A że fest to lubiył, to broł Chwałka ze sobom na kożdy gon. Chwałek za to fest se mioł to w zocy, że mu ksionże tak wierzył i za ksiyńciym skoczyłby w łogiyń.

środa, 7 lutego 2018

188. DWOROWANIE

                Drogi Dziadku!

                Jak tam, ucichły już u Was echa słynnych urodzin obchodzonych w naszych stronach? Głośno było, co nie? I wesoło! A torcik, jak Ci się podobał, Dziadku? Gustowny, prawda? Ha, ha! Takie to wesołe towarzystwo hasa sobie po okolicznych lasach i zabija czas na beztroskich zabawach, aż tu nagle – afera! Wyobraź sobie, Dziadku, że ktoś to wziął na poważnie… No przecież każde dziecko w tym kraju wie, że urodziny Hitlera są 20. kwietnia, a nie 13. maja! Prawdziwego nazisty żaden tam deszcz ze śniegiem nie odwiódłby od czczenia prawdziwej rocznicy. Przecież to ewidentnie tylko takie dworowanie…

                Tak sobie do tej pory myślałem, Dziadku, że też się w takim dworowaniu podszkolę i zamiast siedzieć z kolegami pod blokiem, politykiem zostanę.