środa, 18 stycznia 2017

172. NIEPRAWDA

                Kochana Babciu!

                Jak rozpoczął się Twój nowy rok, sympatycznie? Bo o nas było dość głośno, na pewno słyszałaś. I nie chodzi mi o noworoczne fajerwerki. Oczywiście, znowu poszło o smog. Mam nadzieję, że jeszcze Cię tym tematem nie znudziłam? U Ciebie smog pojawia się od czasu do czasu, jak jakaś fanaberia - u nas pozostaje aktualny przez cały czas od września do kwietnia.
                Ledwo skończył się czas świątecznego leniuchowania i wróciliśmy do szkoły, jak prezydent miasta ogłosił alarm z powodu tragicznej jakości powietrza i znów mieliśmy dwa dni wolnego! Mróz był wtedy jak się patrzy, wiatru jak na lekarstwo, a powietrze zaczęło zgrzytać między zębami głośniej niż śnieg pod nogami. Na urządzeniach pomiarowych w stacji przy mojej szkole zabrakło skali od kolejnych rekordów przekroczonych norm. Gdyby to było w bajce z królikiem Bugsem, wyświetlałyby komunikat „Niewiarygodne!”. Ale to nie była bajka, to działo się naprawdę. Przynajmniej tak nam się wszystkim tutaj wydawało…

wtorek, 3 stycznia 2017

171. NAWISTNEGO NOWEGO ROKU!


              Drogi Dziadku,

                Jak Ci minął koniec starego roku? Spokojnie? Czy może z kimś się pokłóciłeś, dałeś choć raz w mordę, żeby się zamknął? Nam pani Wychowawczyni nie pozwala na takie rzeczy, ale Ty jesteś dorosły, to kto Ci zabroni? Zwłaszcza po tym minionym roku. Bo chyba nie powiesz, że nigdy nie miałeś ochoty walnąć kogoś raz i porządnie w zęby, żeby mu udowodnić, że nie ma racji…
                Ostatnio słyszałem jak dwóch panów przy papierosie przed galerią (handlową, oczywiście) rozmawiało o tym, że nie należy w sobie tłumić emocji, zwłaszcza tych niedobrych i że nie da się wszystkich lubić. Udawanie, że się wszystkich lubi, nazywa się poprawnością polityczną, która, jak wiadomo, została zdemaskowana jako wymówka mięczaków. Czasy mięczaków bezpowrotnie minęły, teraz twardym należy być i dlatego ostatni rok minął pod znakiem ogólnie przyjętego za naturalne wyzywania i obrażania. Oczywiście zwyczaje te dozwolone są tylko dla dorosłych, bo dzieciom się zabrania. No i mnie na przykład znowu wolno dawać za to klapsy.
                Ale Ty, Dziadku, możesz już sobie pozwalać. Masz kogo nienawidzić? Jeżeli nie, to koniecznie musisz sobie kogoś do tego znaleźć, bo jeszcze ktoś może pomyśleć, że coś z Tobą nie tak. Nienawiść jest dziś tak powszechna jak smog. Czym więcej ma się jej w sobie, tym mniejszy widzi się w niej problem – tak jak nie jest problemem smog dla kogoś, kto przywykł do dymienia przez komin na całą dzielnicę. Nienawiść jest jeszcze jak smartfon – obciachem jest go nie mieć. Ostatnio dyskutowaliśmy o tym z kolegami na przerwie.

wtorek, 13 grudnia 2016

170. GRZEBANIE W PAMIĘCI 2016



                Wszędzie dziś wspomnienia grudniowej niedzieli sprzed 35 lat.

Co ja tam mogę pamiętać: spaloną wędzonkę, czołgi za płotem i "spikera" w mundurze zamiast „Teleranka”. Zresztą nie będę się powtarzał, bo już o tym pisałem (tutaj).
Ale w tym roku przypomniało mi się coś, co (na pozór) nie ma z tamtym grudniem wiele wspólnego. Za to ma wiele z obecnym.
W którejś z ostatnich klas szkoły średniej mieliśmy młodego nauczyciela, absolwenta tej samej szkoły, świeżo po studiach. Nie miał z nami łatwego życia, bo ani my nie widzieliśmy w nim wtedy autorytetu, ani chyba on sam się nim nie czuł wobec nas. Poza tym chyba jeszcze nie do końca przyzwyczaił się, że oto stał się kolegą z pracy nauczycieli, przed którymi jeszcze niedawno drżał podczas tradycyjnego weryfikowania postępów w nauce.

czwartek, 1 grudnia 2016

169. KLIENTLAND

                Kochana Babciu!

                Wszystko u Ciebie w porządku po „Black Friday”? Bo tata pyta, czy żebra masz całe i czy łokci sobie nie poobijałaś w jakiejś sklepowej potyczce łowców okazji? Co prawda trudno mi sobie wyobrazić Ciebie w takiej sytuacji, ale kto wie, może i Tobie czasem przyjdzie ochota na jakąś wielkomiejską rozrywkę tego rodzaju? Podobno bywa, że w niektórych sklepach dochodzi do regularnych walk wręcz. Jako że zjawisko „czarnego piątku” (przynajmniej w formie sklepowych wyprzedaży) jest u nas nowsze niż Halloween albo Walentynki, to jeszcze żadna telewizja nie zdążyła tego zrealizować, ale jest pomysł, żeby w przyszłym roku rozegrać galę KSW w markecie. Pierwszą walkę stoczą przypadkowi klienci walczący o telewizor plazmowy – to dopiero będzie konfrontacja sztuk walki! Ile rund! A jakim niskim kosztem…

piątek, 25 listopada 2016

168. LISTOPADOWO

   
            Dzień dobry

                Chciałoby się powiedzieć. Chyba tylko w charakterze pobożnego życzenia, bo to typowy listopad w Europie Środkowej. A może i gorszy.
                Jadę gdzieś przez Polskę. Chociaż trafniej byłoby powiedzieć, że jestem przez nią jechany, bo udział mojej świadomości w tym procesie jest minimalny, prowadzę odruchowo w sznurze aut. Próbuję nie zasnąć, wpatrując się w słabo widoczny punkt między szarością drogi i pól, a sino-burością nieba zamazanego chmurami. Nie ma z nich deszczu, nie ratują przed upalnym słońcem, nie cieszą wyobraźni marzycieli nieokreślonością kształtów, ani fotografów bogactwem odcieni – nie, dla czystej złośliwości sił wyższych wisi nad głowami stalowy monolit, pochłaniając światło i powietrze. Odrobina słońca, kawałek błękitu nad głową pozwoliłyby dostrzec urodę resztek kolorowych liści na przydrożnych drzewach, ale nie ma na to nadziei. „No Hope In Sight”. Taki świat.

środa, 16 listopada 2016

167. GENTLEMENELE

                Drogi Dziadku!

                Czy Ty jesteś gentlemanem? Na czym to „gentlemaństwo” właściwie polega?  Bo ostatnio słyszę różne opinie na ten temat. Jedni np. uważają, że gentleman to zawsze elegancko i drogo ubrany pan. Innym kojarzy się to słowo z człowiekiem, który zawsze jest uprzejmy, nikogo nie obraża i nigdy nie łamie danego słowa. Jeszcze inni twierdzą, że nazywa się tak panów, którzy są bardzo uprzejmi wobec pań. A jeszcze inni, że wszystkie powyższe po trochu.
                Pytam, bo zastanawiam się, czy w ogóle warto być kimś takim. Ostatnio często słyszy się o nie całkiem uprzejmych wypowiedziach panów, których nie wszyscy mają za gentlemanów, choć oni sami zdają się mieć bardzo wysokie mniemanie na temat swojej kultury osobistej. Co się taki pan wypowie i czym więcej osób obrazi – tym staje się sławniejszy! Panowie ci szczególnie lubują się w wypowiedziach na temat urody pań, które ośmielają się mieć inne zdanie niż oni, a wypowiedzi ich trudno nazwać literackimi.

piątek, 11 listopada 2016

166. LIST DO A.S.

Szanowny Panie Antoni*,


                Mamy listopad Anno Domini 2016. Za kilka dni minie 121 rocznica Pańskich urodzin, kilka miesięcy temu minęło 40 lat od Pańskiej śmierci. Właśnie świętujemy 98 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Dopiero co obchodziliśmy 78 rocznicę „kryształowej nocy”.
Minęło już kilka tygodni, odkąd przeczytałem Pańskie „Kroniki tygodniowe” z lat 1927-1938 i wciąż nie mogę dojść do siebie. 
Zastanawiał się Pan kiedyś, co pomyślą potomni o Waszym pokoleniu, pierwszym uwiecznionym na filmowych taśmach, czy te filmy wywoływać będą kpiny, czy uśmiech zażenowania. Jak Pan zdążył się przekonać, losy pokolenia Pańskiego i tego, które wychowywało się na Pańskiej twórczości, przez wiele lat budziły tylko lęk.
I mogłoby się wydawać, że po tamtych doświadczeniach już nic nie jest w stanie ludzi omamić do tego stopnia, żeby znów dać sobie powszechne przyzwolenie na nienawiść. Niestety, czytając „Kroniki tygodniowe”, które stały się mimowolnym zapisem narastania atmosfery zakończonej największym kataklizmem, jaki zgotował sobie człowiek, odnoszę wrażenie, że dziś jesteśmy mentalnie na tym samym etapie. Może trochę różnią się nazwiska, nazwy geograficzne i odrobinę inaczej rozkładają się akcenty, ale niektóre teksty z lat 30-tych można czytać jakby powstawały dzisiaj. I niestety, nie chodzi o uniwersalność ich przekazu, a o komentowane realia.