Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróbka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróbka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

179. "CHIŃSZCZYZNA"?

          
      Drogi Dziadku!

                Słyszałeś kiedyś o terakotowych żołnierzach? O tej chińskiej armii glinianych żołnierzy potężnego cesarza? Jadą do nas! Oczywiście nie wszyscy, tylko 50, ale nie trzeba będzie jechać do Chin, bo Chiny przyjadą do nas! Mógłbyś powiedzieć, że nie ma się co podniecać, bo dzisiaj trudno kupić coś, co nie przyjechało do nas z Chin i miałbyś rację. Tylko że to, co przyjeżdża do sklepów zazwyczaj zostało wyprodukowane w ciągu ostatniego roku, a armia cesarza Qin Shi ma 2200 lat!
                Ostatnio dużo się mówi o tym, że Wielki Naród Polski bardzo chciałby się zaprzyjaźnić z Wielkim Narodem Chińskim. Tata mówi, że wynika to stąd, że Chińska Republika Ludowa odnosi liczne sukcesy gospodarcze i polityczne, a my też byśmy tak chcieli, dlatego będziemy się od nich uczyć. Podobno mamy pewne wspólne tradycje, wcale nie takie stare, i w ogóle więcej wspólnego, niż nam się wydaje.

środa, 24 września 2014

83. ODA DO E-PAPIEROSA.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes#mediaviewer/File:Sherlock_Holmes_Portrait_Paget.jpg
Sherlock Holmes
                O! E-papierosie,

                Biedna kreaturko, atrapo bez charakteru, nędzny wyrobie tytoniopodobny! Choćby nie wiem jak bronić naszej epoki przed miłośnikami „starych, dobrych czasów”, Ty, załgany substytucie dorosłości, jesteś wunderwaffe w ich rękach…

                Miały minione lata swoje własne formy zauroczenia tytoniem - od starożytnych szamanów, po francuskich egzystencjalistów. Na przestrzeni wieków kłęby dymu z fajek, cygar, cygaretek, papierosów i lufek co kilkadziesiąt lat przezwyciężały urzędowe zakazy i spowijały karczmy, gospody, puby i restauracje, żeby zniknąć ponownie przed kolejnymi restrykcjami. Bez tytoniowego dymu trudno nam dzisiaj wyobrazić sobie zarówno portową tawernę wypełnioną wilkami morskimi z większą liczbą blizn na twarzach, niż nacięć na pistoletach, jak i paryski salonik – miejsce karcianych pojedynków europejskiej arystokracji. Obraz rybaka bez fajki jest niekompletny jak wizerunek amerykańskiego gangstera z lat trzydziestych bez papierosa albo dziewiętnastowiecznego bankiera bez cygara. Czy wiek XXI pozostawi po sobie obrazy wypielęgnowanych chłopców w nieokreślonym wieku ssących coś na kształt wiecznego pióra?

czwartek, 10 kwietnia 2014

51. "JESTEŚ TYM, CO JESZ" ?

Kochana Babciu!
               
                Jest takie powiedzenie i tytuł książki (nie wiem, co było pierwsze): „jesteś tym, co jesz”. Słyszałaś kiedyś o nim? Nie dlatego pytam o to akurat Ciebie, że kryjesz przed dziadkiem w szufladzie nocnego stolika te swoje stare pierniki! Nie martw się, to tylko takie powiedzenie!
                Chociaż tata uważa, że gdyby sądzić po politykach, to mogłaby być prawda. Ustalił nawet przypuszczalny jadłospis sejmowej stołówki: wieprzowina z burakami, baran po cygańsku, indor z Wiejskiej,  salami z osła, a jeśli wołowina, to tylko bitki ze świętych krów. Z owoców morza mogłaby być ośmiornica z włoszczyzną albo rekin z kapustą. A na deser panna ciotta i wściekłe psy. I na pewno nie podaje się tam móżdżków w żadnej postaci. Niestety, stołują się tam wszyscy, bez wyjątku. Tak mi tata powiedział, kiedy skończył oglądać wiadomości.
                Mama jest nawet pewna, że powiedzenie wzięło się z życia, a najlepszym tego przykładem jest jej szefowa, która, zdaniem mamy, obżera się mięsem z najtłustszych świnek, na przekąski jada flądry, a kiedyś musiała się załapać na jakiś gulasz z szalonych krów. Tata stwierdził, że na pewno jadłaś go razem z nią, ale ja wiem, że żartował! Przecież Ty nie jadasz gulaszu!

czwartek, 13 lutego 2014

41. ANTYWALENTYNKA ALBO MIĘDZY WIERSZAMI

Ona

W zasadzie mogłabym się obejść bez tego „święta”. Przecież szczęśliwie zakochani mają je codziennie. Zniechęca mnie ta cała tania chińszczyzna, histeryczne powtarzanie haseł bez pokrycia i naiwne przekonanie, że w zamian można oczekiwać więcej, niż samemu się daje. Jak w polityce. Ale sam rozumiesz, że przykro byłoby być jedyną osobą, która nie dostała walentynki. A kiedy mnie jest przykro, gniewne niebiosa pozwalają piekłu wypuścić na spacer takiego małego demona. Na imię ma „Foch” - na jego widok siwieją najdzielniejsi mężczyźni. Za to kobietom je z ręki…
Dzięki Walentynkom mogę też wyrobić sobie zdanie, jak bardzo Ci na mnie zależy – niekoniecznie mierząc wartością prezentu, bo przecież zawsze możesz nadrobić pomysłowością. Ta jest zresztą bardziej w cenie, zwłaszcza w oczach koleżanek, przed którymi można się pochwalić… A i Tobie dobrze zrobi, jeżeli się napocisz, żeby zarobić na „całusa” – to bardzo pomoże Ci docenić, z jak cennym skarbem masz do czynienia. Ale najważniejsze: uwielbiam, kiedy się starasz, żeby mi się przypodobać i być taki uroczy, miły i słodki! Jest to dla Ciebie coś tak nowego, jak śnieg dla młodego kota! Jesteś wtedy nieporadny i niezgrabny jak kilkudniowy szczeniak, a ja kocham takie słodziaki!

piątek, 6 grudnia 2013

27. MIKOŁAJ DO REKLAMACJI

Szanowny Panie Mikołaju Święty!

               

                Ja wiem, że jestem już za duża, żeby w Pana wierzyć, ale skoro po wpisaniu w wyszukiwarkę pojawia się tyle Pańskich adresów, to znaczy, że gdzieś naprawdę musi Pan być! Piszę do Pana Mikołaja, bo myślę, że powinien Święty wiedzieć, że tu się próbuje Pana na prawo i lewo podrabiać! Proszę Szanownego Świętego, żeby zaprzągł czym prędzej te swoje renifery, wsiadł w sanie i przyleciał tu jak najszybciej zrobić porządek!
                Od początku grudnia do samych Świąt snują się po mieście takie mikołaje-podróby, jak Barbie z chińskiego centrum handlowego: z watą zamiast brody, z czarnymi włosami, bez wielkiego brzucha, w chińskich adidasach i szmacianym stroju, z którego sypią się czerwone paprochy, na t-shircie z wilkiem wyjącym do księżyca! Kiedyś byliśmy z rodzicami w galerii handlowej i był tam taki mikołaj, że jak dzieci schodziły mu z kolan, to kręciło im się w głowie od jego oddechu. Tata powiedział, że to pewnie po barbórce. Wtedy się dziwiłam, co Mikołajowi do barbórki, ale teraz wiem, że to był ten podrabiany Święty.