Lubisz
soboty? Ja bardzo. Nie tylko dlatego, że nie trzeba iść do szkoły. Już Ci
kiedyś pisałam, że w naszym mieście od wieków odbywa się targ, a jeden z
targowych dni to właśnie sobota. W mieście panuje wtedy wielki ruch, bo pół
miasta i trzy czwarte powiatu wybiera się na zakupy. Tata mówi, że jeszcze nie
tak dawno na targ przychodziło w soboty tyle osób, że trudno było się przepchnąć,
a oprócz polskiego można było usłyszeć język czeski, rosyjski, ukraiński i
niemiecki, a jak komuś zginął portfel, to i łacinę. Odkąd mamy nowoczesne
galerie handlowe, na targ przychodzi mniej osób, ale przyzwyczajenie pozostało
i do południa przez miasto przewalają się tłumy. A tam, gdzie jest dużo ludzi,
tam zawsze można coś ciekawego zobaczyć.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opanowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opanowanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 czerwca 2014
poniedziałek, 17 marca 2014
48. MASZKARONY I GARGULCE
Kochana Babciu!
Internet pozwala ukrywać się pod fałszywym imieniem,
a jednocześnie umożliwia zdobycie popularności. Czy potrzeba korzystania z obu
możliwości jednocześnie nie wydaje Ci się dziwna sama w sobie? Dla tych osób,
które najchętniej i najbardziej agresywnie atakują innych, nie ma w tym nic
nadzwyczajnego. Bardzo często wymyślają sobie różne pseudonimy, żeby od razu
było wiadomo, że naprawdę nazywają się inaczej. Wydaje mi się, że chociaż chcą
pozostać nierozpoznani, to jednak próbują przemycić coś o sobie: czym się
interesują, co kochają albo czego nienawidzą. Zwłaszcza nienawiść potrzebuje
maski, chociaż bywa na niej wymalowana.
czwartek, 13 lutego 2014
41. ANTYWALENTYNKA ALBO MIĘDZY WIERSZAMI
Ona
W zasadzie mogłabym się obejść
bez tego „święta”. Przecież szczęśliwie zakochani mają je codziennie. Zniechęca
mnie ta cała tania chińszczyzna, histeryczne powtarzanie haseł bez pokrycia i
naiwne przekonanie, że w zamian można oczekiwać więcej, niż samemu się daje. Jak
w polityce. Ale sam rozumiesz, że przykro byłoby być jedyną osobą, która nie
dostała walentynki. A kiedy mnie jest przykro, gniewne niebiosa pozwalają
piekłu wypuścić na spacer takiego małego demona. Na imię ma „Foch” - na jego
widok siwieją najdzielniejsi mężczyźni. Za to kobietom je z ręki…
Dzięki Walentynkom mogę też
wyrobić sobie zdanie, jak bardzo Ci na mnie zależy – niekoniecznie mierząc
wartością prezentu, bo przecież zawsze możesz nadrobić pomysłowością. Ta jest
zresztą bardziej w cenie, zwłaszcza w oczach koleżanek, przed którymi można się
pochwalić… A i Tobie dobrze zrobi, jeżeli się napocisz, żeby zarobić na
„całusa” – to bardzo pomoże Ci docenić, z jak cennym skarbem masz do czynienia.
Ale najważniejsze: uwielbiam, kiedy się starasz, żeby mi się przypodobać i być taki
uroczy, miły i słodki! Jest to dla Ciebie coś tak nowego, jak śnieg dla młodego
kota! Jesteś wtedy nieporadny i niezgrabny jak kilkudniowy szczeniak, a ja
kocham takie słodziaki!
poniedziałek, 13 stycznia 2014
35. PIĘĆ ZASAD TAEKWON - DO
Kochana
Babciu!
Nie wiem, czy pamiętasz, ale rodzice
zapisali mnie na treningi taekwon–do. To taka sztuka walki, którą wymyślono w
dalekiej Korei, ale okazała się taka fajna, że teraz trenuje się ją na całym
świecie. Jeszcze nie mam specjalnego stroju, który nazywa się dobok i przewiązuje się go specjalnym
pasem, którego kolor mówi o umiejętnościach noszącego, ale na pewno będę mieć. Najpierw
dostanę biały pas, jak biała kartka, na której można napisać albo namalować coś
dobrego. Jak sobie zapracuję, to dostanę żółty, jak zasiane ziarenko, a potem
zielony, jak kiełkujące pędy, pnące się ku niebieskiemu niebu – taki jest
kolejny pas. Kiedy już żaden łobuz nie odważy się mnie zaczepiać, będę nosić
pas czerwony. Potem zostanie do zdobycia tylko czarny, pas mistrzów, którzy nie
boją się nawet ciemnych mocy!
Takiego
pasa nie dostaje się za darmo, choćby się było nie wiadomo czyim dzieckiem.
Wszystkie stopnie i umiejętności trzeba zdobyć własnymi siłami, a do tego
trzeba przestrzegać przysięgi! Mówi ona, że jeśli chce się być prawdziwym
wojownikiem taekwon-do, trzeba szanować instruktora i bardziej doświadczonych,
nie wolno używać zdobytych umiejętności do złych celów i należy bronić wolności
i sprawiedliwości. Trzeba też zawsze próbować najpierw pokojowych rozwiązań i
do takich namawiać innych. Ale najważniejsze, to zawsze przestrzegać pięciu
zasad taekwon-do. Bardzo mi się one podobają, bo przypominają trochę kodeks
rycerzy, którzy dawno temu podobno u nas mieszkali.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

