Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2016

135. POWRÓT (NA TRZECH) KRÓLI


              Kochana Babciu!
               
                Co słychać w nowym roku? Bo my jedziemy. Piszę do Ciebie z samochodu. Jak Trzej Królowie podążamy za gwiazdą. Różni nas od nich to, że nie szukamy żadnego dziecięcia, któremu chcielibyśmy złożyć dary i pokłony, tylko próbujemy wrócić do domu. I gwiazda od kilku godzin błyszczy nie na niebie, a na bagażniku samochodu przed nami. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że tempo karawany wielbłądów wędrujących przez pustynię jest większe, niż samochodu osobowego na pewnej osławionej polskiej drodze krajowej na samym początku 2016 roku. Jeszcze może się okazać, że zatrzymamy się w  stajence, bo choć wyruszyliśmy 2. stycznia, wcale nie zanosi się na to, żebyśmy 6. mieli dotrzeć do celu. Przez kilka godzin przejechaliśmy kilka kilometrów, tak jak kilka tysięcy innych podróżnych w samochodach. Bo to jedna z najsłynniejszych atrakcji, jaką w każdy dłuższy weekend pragną przeżyć miłośnicy wysokich gór i amatorzy bywania w miejscach służących do bywania – w sumie chyba jedna czwarta Polski. Czy już domyślasz się, skąd piszę? Tak, właśnie wracam z tzw. „zimowej stolicy Polski”…

niedziela, 23 sierpnia 2015

118. POCZTÓWKA Z PLAŻY

                Kochana Babciu!
               
                Przesyłam gorące jak słońce i szybkie jak wiatr serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Dziadka z gdańskiej plaży, gdzie spędzam wakacje z rodzicami i bratem, którzy również dołączają się do pozdrowień!

                Może z tą szybkością to lekka przesada, bo kiedy już nasza poczta dostarczy do Ciebie tę kartkę, pewnie od dawna będę w domu, a po upałach zostanie tylko wspomnienie, ale tym bardziej chcę Ci opowiedzieć, co u nas. Wszyscy jesteśmy zdrowi i nawet siniak pod okiem, który nabiła mi łokciem jakaś Twoja rówieśnica, kiedy próbowałam wejść na stateczek nazywany tramwajem wodnym i pływający po Motławie, już prawie nie boli i znika pod opalenizną. Pogodę mamy przepiękną, bo upały, które według docierających do nas wieści wysuszyły już nawet barszcz Sosnowskiego, na wybrzeżu nie dają się tak we znaki. Zabawę próbowały popsuć nam sinice, czyli małe trujące żyjątka, które sprawiają, że woda wygląda jak zupa szczawiowa, ale w końcu jesteśmy w Trójmieście, a tu nie ma czasu na nudę.

środa, 15 lipca 2015

117. WOLNIEJ, CISZEJ, SPOKOJNIEJ


Kochana Babciu!

Wakacje trwają w najlepsze i oddycham pełną piersią. Po pierwsze dlatego, że nie trzeba się uczyć, tylko się wypoczywa, a po drugie dlatego, że świat pachnie tak pięknie, jak tylko w wakacje pachnieć potrafi – nawet w naszym królestwie Smoga, który też ma jakby urlop.
Już kwietniu i maju zapach wilgotnej ziemi wypiera zapach kwitnących bzów, owocowych drzew i koszonej trawy. W chłodne dni jeszcze zdarza się zobaczyć nad niektórymi kominami kolorowy dym – tata mówi, że we wszystkich kolorach tablicy jakiegoś Mołotowa i jeszcze kilku innych – ale to już nie to samo, co między listopadem, a marcem. A potem robi się cieplej, zakwita jaśmin, w ogrodach pojawiają się cierpkie jeszcze i wykrzywiające buzię agresty, przy często uczęszczanych chodnikach i drogach, jak grzyby po deszczu wyrastają stoiska z truskawkami. Wtedy śmietan, maślanek i kefirów brakuje nawet w dyskontach, a elektrownia nie nadąża z produkowaniem prądu, bo całe miasto aż huczy od mikserów i blenderów, które gniotą owoce na koktajle i mieszają ciasta pod smakołyki, które nie powinny zostawiać takich śladów na sylwetkach jak zimowe wypieki, tylko chyba o tym nie wiedzą…