Co
słychać w nowym roku? Bo my jedziemy. Piszę do Ciebie z samochodu. Jak Trzej
Królowie podążamy za gwiazdą. Różni nas od nich to, że nie szukamy żadnego
dziecięcia, któremu chcielibyśmy złożyć dary i pokłony, tylko próbujemy wrócić do
domu. I gwiazda od kilku godzin błyszczy nie na niebie, a na bagażniku
samochodu przed nami. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że tempo karawany
wielbłądów wędrujących przez pustynię jest większe, niż samochodu osobowego na pewnej
osławionej polskiej drodze krajowej na samym początku 2016 roku. Jeszcze może
się okazać, że zatrzymamy się w
stajence, bo choć wyruszyliśmy 2. stycznia, wcale nie zanosi się na to,
żebyśmy 6. mieli dotrzeć do celu. Przez kilka godzin przejechaliśmy kilka
kilometrów, tak jak kilka tysięcy innych podróżnych w samochodach. Bo to jedna
z najsłynniejszych atrakcji, jaką w każdy dłuższy weekend pragną przeżyć miłośnicy
wysokich gór i amatorzy bywania w miejscach służących do bywania – w sumie
chyba jedna czwarta Polski. Czy już domyślasz się, skąd piszę? Tak, właśnie
wracam z tzw. „zimowej stolicy Polski”…
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 stycznia 2016
niedziela, 23 sierpnia 2015
118. POCZTÓWKA Z PLAŻY
Kochana
Babciu!
Przesyłam
gorące jak słońce i szybkie jak wiatr serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i
Dziadka z gdańskiej plaży, gdzie spędzam wakacje z rodzicami i bratem, którzy
również dołączają się do pozdrowień!
Może
z tą szybkością to lekka przesada, bo kiedy już nasza poczta dostarczy do
Ciebie tę kartkę, pewnie od dawna będę w domu, a po upałach zostanie tylko
wspomnienie, ale tym bardziej chcę Ci opowiedzieć, co u nas. Wszyscy jesteśmy
zdrowi i nawet siniak pod okiem, który nabiła mi łokciem jakaś Twoja
rówieśnica, kiedy próbowałam wejść na stateczek nazywany tramwajem wodnym i
pływający po Motławie, już prawie nie boli i znika pod opalenizną. Pogodę mamy
przepiękną, bo upały, które według docierających do nas wieści wysuszyły już
nawet barszcz Sosnowskiego, na wybrzeżu nie dają się tak we znaki. Zabawę
próbowały popsuć nam sinice, czyli małe trujące żyjątka, które sprawiają, że
woda wygląda jak zupa szczawiowa, ale w końcu jesteśmy w Trójmieście, a tu nie
ma czasu na nudę.
środa, 15 lipca 2015
117. WOLNIEJ, CISZEJ, SPOKOJNIEJ
Kochana Babciu!
Wakacje trwają w najlepsze i
oddycham pełną piersią. Po pierwsze dlatego, że nie trzeba się uczyć, tylko się
wypoczywa, a po drugie dlatego, że świat pachnie tak pięknie, jak tylko w
wakacje pachnieć potrafi – nawet w naszym królestwie Smoga, który też ma jakby
urlop.
Już kwietniu i maju zapach
wilgotnej ziemi wypiera zapach kwitnących bzów, owocowych drzew i koszonej
trawy. W chłodne dni jeszcze zdarza się zobaczyć nad niektórymi kominami
kolorowy dym – tata mówi, że we wszystkich kolorach tablicy jakiegoś Mołotowa i
jeszcze kilku innych – ale to już nie to samo, co między listopadem, a marcem.
A potem robi się cieplej, zakwita jaśmin, w ogrodach pojawiają się cierpkie
jeszcze i wykrzywiające buzię agresty, przy często uczęszczanych chodnikach i
drogach, jak grzyby po deszczu wyrastają stoiska z truskawkami. Wtedy śmietan, maślanek
i kefirów brakuje nawet w dyskontach, a elektrownia nie nadąża z produkowaniem
prądu, bo całe miasto aż huczy od mikserów i blenderów, które gniotą owoce na
koktajle i mieszają ciasta pod smakołyki, które nie powinny zostawiać takich
śladów na sylwetkach jak zimowe wypieki, tylko chyba o tym nie wiedzą…
Subskrybuj:
Posty (Atom)

