Wyobraź
sobie, że był u nas Pan Z Telewizji! To znaczy nie u mnie w domu, tylko w
naszym mieście, ale to przecież prawie to samo! Chyba nawet ze dwa dni u nas
był! Ja wiem, bo opowiadała mi mama, że dla Ciebie to nic nadzwyczajnego -
takie osoby, które są znane nie tylko z małego, ale i dużego ekranu, to Ty spotykasz,
kupując warzywa na bazarku - ale u nas to wydarzenie na pierwsze strony gazet! Naprawdę!
Przez te dwa dni tylko lodówka nie wyświetlała jego zdjęć.
Przyjechali
akurat w czasie obchodów dni naszego miasta i można było ich spotkać na rynku,
a niektórym nawet udało się sfotografować z Panem Z Telewizji! Taki sławny
człowiek, którego prawie codziennie ogląda cała Polska na ekranach swoich
telewizorów, mógłby sobie nie życzyć fotografii z jakimiś nieznanymi typami z
miasta, które, wydawałoby się, nie ma się z czym dobrym kojarzyć. A tu taka
niespodzianka: Pan Z Telewizji okazał się całkiem sympatyczny i jeszcze
twierdził, że u nas jest fajnie!
