Jak Ci minął koniec starego
roku? Spokojnie? Czy może z kimś się pokłóciłeś, dałeś choć raz w mordę, żeby
się zamknął? Nam pani Wychowawczyni nie pozwala na takie rzeczy, ale Ty jesteś
dorosły, to kto Ci zabroni? Zwłaszcza po tym minionym roku. Bo chyba nie
powiesz, że nigdy nie miałeś ochoty walnąć kogoś raz i porządnie w zęby, żeby
mu udowodnić, że nie ma racji…
Ostatnio słyszałem jak dwóch
panów przy papierosie przed galerią (handlową, oczywiście) rozmawiało o tym, że
nie należy w sobie tłumić emocji, zwłaszcza tych niedobrych i że nie da się
wszystkich lubić. Udawanie, że się wszystkich lubi, nazywa się poprawnością
polityczną, która, jak wiadomo, została zdemaskowana jako wymówka mięczaków.
Czasy mięczaków bezpowrotnie minęły, teraz twardym należy być i dlatego ostatni
rok minął pod znakiem ogólnie przyjętego za naturalne wyzywania i obrażania.
Oczywiście zwyczaje te dozwolone są tylko dla dorosłych, bo dzieciom się
zabrania. No i mnie na przykład znowu wolno dawać za to klapsy.
Ale Ty, Dziadku, możesz już
sobie pozwalać. Masz kogo nienawidzić? Jeżeli nie, to koniecznie musisz sobie
kogoś do tego znaleźć, bo jeszcze ktoś może pomyśleć, że coś z Tobą nie tak. Nienawiść
jest dziś tak powszechna jak smog. Czym więcej ma się jej w sobie, tym mniejszy
widzi się w niej problem – tak jak nie jest problemem smog dla kogoś, kto
przywykł do dymienia przez komin na całą dzielnicę. Nienawiść jest jeszcze jak
smartfon – obciachem jest go nie mieć. Ostatnio dyskutowaliśmy o tym z kolegami
na przerwie.





