Najpierw było to:
wtorek, 27 września 2016
środa, 14 września 2016
160. JAK LUDZIE
Kochana Babciu!
Widziałaś
bajkę „Zwierzogród”? Tę, w której ucywilizowane zwierzęta nagle zaczynają
dziczeć z jakiegoś tajemniczego powodu? Dawno się tak nie bałam! A to tylko bajka,
tymczasem okazuje się, że w rzeczywistości też coś dziwnego dzieje się ze
zwierzętami – robią się agresywne jak ludzie!
Na
pewno słyszałaś o słynnym już grzybiarzu z naszego miasta, którego dziki zaatakowały w lesie, aż musiał uciekać na drzewo? Wezwał na pomoc patrol
policji, funkcjonariusze przybyli z odsieczą, a dziki ani myślą ustąpić! Rozsierdzone
przegoniły odsiecz do radiowozu i z powrotem pod drzewo, czyhać na intruza.
Pewnie stwierdziły, że nie chcą u siebie imigranta nielegalnie przekraczającego
zieloną granicę i postanowiły zrobić z nim porządek ku chwale dziczyzny. Bo chyba
raczej nie chodziło im o to, że np. odezwał się po niemiecku – w końcu mieszkam na
Śląsku. No, chyba, że dziki były przyjezdne…
Na
szczęście wszystko się dobrze skończyło, bo policjanci przez radio wezwali
wsparcie i po przybyciu kolejnej odsieczy wspólnie odnieśli wiktorię i uwolnili
sromotnie przegonionego grzybiarza. Pewnie teraz nie przełknie nawet pieczarki.
sobota, 3 września 2016
159. KOLEJNA CEGŁA
Za mną pierwszy dzień szkoły.
Byłem bardzo dzielny i nie poryczałem się jak niektóre inne dzieci, chociaż już
mi się robiło wilgotno pod powiekami. I to wcale nie jest śmieszne, kiedy sobie
uświadomisz, Dziadku, co mi w tej szkole będą robić…
Bo według wszystkich wierszyków
i przemów wygłaszanych przez wzorowych uczniów i dyrektorów na powitalnych
akademiach, od teraz będę zdobywał wiedzę i umiejętności, które pozwolą mi stać
się człowiekiem przygotowanym do samodzielnego życia wśród innych ludzi. Jeśli
będę miał szczęście, trafię na osoby, które pomogą mi znaleźć do tego celu
własną drogę. A podobno trzeba dużo szczęścia, żeby nie wpaść w ręce takich,
którzy jeszcze nie wiedzą o moim istnieniu, ale wiedzą, jaki powinienem być i już
zacierają ręce, żeby ze mnie zrobić takiego obywatela, na jakiego Władza
zgłasza zapotrzebowanie…
niedziela, 21 sierpnia 2016
158. PERŁA URZĘDNIKA
Dziś wielkie święto w naszej dzielnicy: ulice
pełne sąsiadów oczekujących w uroczystym napięciu, kobiety z bukietami kwiatów,
dzieci z własnoręcznie wykonanymi laurkami, mężczyźni z butelkami szampana. Wszyscy
zwróceni w jednym kierunku i nasłuchujący dźwięku silnika. O! coś słychać…
Wszyscy milkną… Nie, to jeszcze nie oni, to tylko dowóz mułu do palenia w piecu
do jednego z domów na sąsiedniej ulicy. Ale po chwili zza zakrętu wyłania się
niewielki samochód, jak ten, którym pan Tadek codziennie dowozi pieczywo do
sklepu! Nie tego się spodziewano, ale to nic – najważniejsze, że wreszcie są!
Po krótkiej chwili zaskoczenia wybucha euforia: strzelają korki szampana, fruną
w stronę samochodu kwiaty, dzieci biegną z laurkami…
Podobno kiedy moi rodzice byli
dziećmi, to w telewizji można było często zobaczyć filmy, na których mieszkańcy
wyzwalanych w czasie wojny miast witali wyzwalających z kwiatami i
przyklejonymi do twarzy uśmiechami od ucha do ucha. Potem się okazało, że te
uśmiechy były równie szczere, co wyzwolenie, ale sposób witania pozostał.
Stąd ta radość na widok
samochodu firmy wywożącej odpady, która zgodnie z miejskim harmonogramem raz w
miesiącu odbiera śmieci sortowane.
czwartek, 18 sierpnia 2016
157. MIĘDZY PIĘCIOMA KOŁAMI
Jak
minęła Wam droga powrotna do domu? Mam nadzieję, że Babci poprawił się humor i
że już się nie gniewa na nasze kotki za to, że zbiły wazon, który kupiła nam z
okazji wprowadzenia do nowego domu. Gdyby jednak było jej jeszcze przykro, możesz
jej powiedzieć, że to nic nie szkodzi, bo kiedy pojechaliście, mama powiedziała,
że nawet dobrze się stało, bo dawno takiego badziewia jak ten wazon nie
widziała.
Jak
się Babci poprawi humor, to może wtedy pozwoli Ci oglądać zawody sportowe w
telewizji. Musiałby się jednak bardzo poprawić, żebyś mógł oglądać na żywo
olimpiadę, bo tam zawody zaczynają się wtedy, kiedy nam każą iść spać. Następna
olimpiada ma być w Tokio. Wtedy z kolei musielibyśmy wcześniej wstawać. Też nie
będzie łatwo. Ale jak już będę duży, to będę oglądał zawody, kiedy będę chciał!
Dopóki mi się nie znudzi, tak jak Tobie. Bo przecież musiało Ci się kiedyś znudzić,
skoro ożeniłeś się z Babcią?
czwartek, 4 sierpnia 2016
156. OJCIEC MNIEJ ŚWIĘTY?
Jak
na pewno wiesz, właśnie skończyła się w Krakowie wielka impreza zwana Światowymi
Dniami Młodzieży. Na ten cykl nabożeństw i uroczystości przyjechały setki tysięcy ludzi z
wielu krajów, ze wszystkich stron świata i z różnych kontynentów. Część z nich
na krótko trafiła też do naszego miasta. Niektórzy mieszkańcy na własne oczy
mogli się przekonać, że rzeczywiście istnieją ludzie o kolorach skóry innych
niż biały i że nie jest to tylko wymysł zagranicznych telewizji! Najbardziej
nie mogli jednak zrozumieć, z czego oni się tak wszyscy cieszą?
Bo
ci wszyscy ludzie, cały czas jacyś tacy uśmiechnięci, rozśpiewani, życzliwi,
sympatyczni – a przy tym wyluzowani, kolorowo poubierani, wymachujący
kolorowymi flagami, aż się mogło, za przeproszeniem, z tęczą komuś skojarzyć. I
oni cieszyli się, że przyjechali się modlić! Jak u nas co niedzielę zapełnia
się parking przed kościołem i ludzie idą się modlić, to tej radości jakoś nie
widać…
wtorek, 19 lipca 2016
155. ZMIANY
Przepraszam, że tak długo do
Ciebie nie pisałam, ale, jak się na pewno domyślasz, byliśmy w trakcie
przeprowadzki. Ha! To, że teraz piszę, nie znaczy wcale, że ten kataklizm z
naszym udziałem dobiegł już końca! Nie wiem, czy do Bożego Narodzenia się
skończy… Po prostu w stosach kartonów, skrzynek i toreb znalazłam wreszcie
piórnik i papier – ale się ucieszyłam!
Oto po trzech miesiącach prac
budowlano – remontowych, stolarskich, malarsko – tapeciarskich i
instalatorskich, okazyjnie przerywanych zajęciami ogrodniczymi, udało nam się
przejść do operacji logistyczno – magazynowych, czyli spakowaliśmy wszystko co
potrzebne i niepotrzebne i przewieźliśmy ze starego miejsca w nowe. Wierzyć się
nie chce, że da się to zmieścić w jednym zdaniu…
Tata
mówi, że całe to przedsięwzięcie ma wiele wspólnego z lotem w kosmos z
prędkością światła: startujemy w kwietniu, lecimy sobie jakiś czas, lecącemu wydaje
się, że trwa to może z pięć tygodni, a tu Ziemia zgłasza, że nie tylko maj
dobiegł końca, ale lipiec minął już półmetek. Na szczęście najgorsze już za
nami i wracamy na Ziemię, do tzw. „normalności”. Tyle, że po takim locie nic
nie może być już takie samo, jak przedtem…
Subskrybuj:
Posty (Atom)





