poniedziałek, 19 maja 2014

61. "FAKT AUTENTYCZNY"





Oferta

Szanowni Państwo,

Zapraszamy do stałej współpracy profesjonalne 
i nieprofesjonalne czynne organizacje

v  polityczne
v  pseudopolityczne
v  medialne





Oferujemy szeroki wachlarz usług na potrzeby:

v  kampanii wyborczej
v  powyborczego wycofywania się z obietnic
v  uzasadnienia wyborczych klęsk

Na poczekaniu albo na zamówienie

opracowujemy teorie nowe
oraz modyfikacje najpopularniejszych funkcjonujących w oficjalnych i nieoficjalnych obiegach!
W zależności od potrzeb tworzymy historie absurdalne albo wiarygodne
- wszystkie jednakowo niepodważalne, bo nieweryfikowalne!
Nasze hasło brzmi:

„Nawet jeżeli naszych teorii nie da się udowodnić, to i tak pozostaną niemożliwe do obalenia!”

czwartek, 15 maja 2014

60. TOP SECRET DEAL...


Od:"Pan Karol Żwawyzając" <wuhj23gr56@isl.co.uk>
Do: "Może akurat"<pierwszyzbrzegu@losowy.pl>;
Wysłane: 15:23 Wtorek 2014-04-22
Temat: Pan Karol Żwawyzając
.

Potwierdzenie ,
Mam swój kontakt z izby handlowej ; tu, w Wielkiej Brytanii. Nie mam powodu , aby watpic w wiarygodnosc stad; I rzeczywiscie ustanowienie tej relacji biznesowych z powodu swojego regionu geograficznego i wrazliwosci tego projektu . Pozwól mi najpierw przedstawic sie bardzo dobrze dla Ciebie, dla Twojej pelnej wiedzy o tym, kim jestem , a takze , aby miec zaufanie do mnie. Ja jestem Pan Karol, dyrektor Kredyty hipoteczne w National Westminster Bank w Londynie.

Podczas sluzby rachunków bankowych w naszym banku , odkrylem stalej kwoty wplaty (dwanascie milionów osiemset tysiecy funty brytyjskie ) na koncie bankowym nierezydenta , które nie zostaly wykorzystane przez dlugi czas . I moja dyskretne dochodzenie wykaze, zewlasciciel tego konta amerykanski, który stracil zycie w Iraku, w dniu 8 grudnia 2004 roku. Do tej pory nikt nie wie o swoim rachunku bankowym i nie ma konkretnego beneficjenta tego funduszu .

Moim glównym powodem wprowadzenia do tego projektu , poniewaz nie ma moralnego usprawiedliwienia dla rzadu brytyjskiego dziedziczyc te pieniadze do funduszy nieodebrane , wiec szczerze poprosic swoja zgode na przedstawienie do mojego banku jako partnera biznesowego i nazwie beneficjenta zmarlego klienta , tak , ze kwota ta zostanie wydana do Ciebie i przeniesiono do kazdego konta za granica banku / s mozna wyznaczyc , zanim naszej nastepnej kontroli .

piątek, 9 maja 2014

59. TO NIE JEST KRAJ DLA MŁODYCH LUDZI


Kochana Babciu!
               
                Kiedy patrzę na moje osiedle, mam wrażenie, że ktoś, kto nim zarządza, wolałby, żeby mnie tu nie było. Wszystko, co w dawnych, podobno bardzo niedobrych czasach, zostało zaplanowane tak, żeby fajnie się tutaj mieszkało rodzinom z dziećmi, zostało zniszczone. Wygląda to teraz trochę jak osiedle spokojnej starości. Nie uważam wcale, że nie powinno być tutaj miejsc, w których starsze osoby mogłyby usiąść i w spokoju porozmawiać ze znajomymi! Ale dlaczego znikają miejsca dla dzieci?

wtorek, 6 maja 2014

58. PRZY EUROPEJSKIM TRAKCIE

Kochana Babciu!
               
                Niedawno byłam świadkiem takiej dziwnej sytuacji, która sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, jak szybko (i czy w ogóle) świat i ludzie się zmieniają…

            Przez Śląsk wiodą drogi w różnych kierunkach. Jedna z nich prowadzi z zachodu na wschód (albo odwrotnie). Dzisiaj jest to autostrada, za której budowę częściowo zapłaciła Unia Europejska i nie pozwala naszemu rządowi pobierać tak dużych opłat za przejazd, jakby chciał. Ta droga ma nawet międzynarodowy numer: E40. Podobno prowadzi od Kanału La Manche aż do granicy Chin! Taką światową drogę tu mamy!
                Tata mówi, że w tej okolicy od wieków przebiegał ważny szlak handlowy, którym kupcy znad Renu podróżowali do Kijowa i zawozili tam swoje słynne wina, a przywozili cenne futra, o ile nie stracili własnej skóry. Przy trakcie stały karczmy, w których podróżni mogli odpocząć, spożyć posiłek i nakarmić konie, a także schronić się przed bandami rabusiów, których wokół takich szlaków zawsze było pełno. Ci rabusie mogli mieć w sobie krew Wandalów, którzy zamieszkiwali  te strony po wypędzonych Celtach. Jakiś tysiąc lat po Wandalach przeszli tędy Tatarzy, narobili hałasu i poszli, zabierając ze sobą co się dało. Ale coś mi się zdaje, że potomkowie zarówno tatarskich hord jak i wandalskich zagonów podróżują tą drogą do dziś…

                Tak jak przed wiekami, tak i dzisiaj przy trakcie stoją „karczmy”, gdzie można się posilić i „wierzchowca napoić”, czyli stacje paliw. I my zatrzymaliśmy się w takim miejscu, wracając do domu w ostatni dzień najsłynniejszego polskiego weekendu.
                W każdym kącie mnóstwo ludzi, całe rodziny z dziećmi. Wszyscy głodni, spragnieni i zesztywniali od długiego siedzenia w samochodach. Kiedy mama odczekała w kolejce, żeby kupić coś i dla nas, przybiegła pani pracująca na stacji, wołając do kasjerek, żeby kończyły sprzedawać, bo mają awarię systemu. Na szczęście mamie udało się dokończyć zakupy i usiedliśmy przy stoliku, żeby spokojnie zjeść. Obsługa stacji pogasiła światła, pozamykała drzwi dla wchodzących, wywiesiła karteczki z informacją o awarii i wyczekiwała, nerwowo wyglądając przez okna.

sobota, 3 maja 2014

57. AKT ODWAGI




Sapere auso [1]

  
Kochani,

                W polskim kalendarzu jest kilka mniej lub bardziej hucznie obchodzonych świąt państwowych. Chociaż co roku odnoszę wrażenie, że się o tym nie pamięta, większość z nich ustanowiono na pamiątkę radosnych wydarzeń. Rocznice odzyskania niepodległości świętujemy skupiając się na ofiarach, jakie pochłonęła walka o nią, a w rocznicę uchwalenia Konstytucji użalamy się nad tragicznym finałem jej obrony. Chciałbym, żeby Wam udało się uchronić od tej trucizny. Rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja jest najlepszą okazją ku temu, żeby wytłumaczyć Wam, dlaczego.

                Zawsze byli, są i będą tacy, którzy swój polityczny kapitał zbijają na pielęgnowaniu podziałów i celebrowaniu klęsk. To podtrzymywanie w Polakach kompleksu ofiary zewnętrznych wrogów, kultywowanie pamięci o doznanych krzywdach i brak umiejętności wyciągania wniosków z przeszłości  są największymi zbrodniami, jakich dopuszczają się ludzie, których zadaniem powinno być budowanie dumy narodu. Bo duma jest cechą ludzi wolnych i otwartych, ograniczonym pozostaje tylko pycha, która zaślepia i uniemożliwia przemiany. Zdarzały się w naszej historii takie chwile, kiedy duma brała górę nad pychą. Chcę wierzyć w to, że właśnie w takiej chwili powstała Konstytucja 3 maja.

Być może nie była doskonała. Może była w rzeczywistości przeprowadzonym podstępnie zamachem stanu przeciw obcej dyktaturze i jej beneficjentom. Może rzeczywiście nie polska, a szwedzka była pierwszą konstytucją w Europie. Może nawet jej uchwalenie przyspieszyło rozbiory Rzeczypospolitej, bo za późno było na jej ratunek. Ale nie tylko Konstytucja sama w sobie była sukcesem. W moim wyobrażeniu tamtych czasów, największym osiągnięciem ludzi, którzy ją stworzyli, była zmiana, jak dokonała się w umysłach. Chociaż grunt pod nią przygotowywany był w czasach, kiedy w stolicy oficjalnego już rosyjskiego protektoratu rezydował i wpływał na politykę króla carski ambasador, ta zmiana, wcześniej niedoceniona, przerażała zaborców, bo groziła odbudową siły rozdrapywanej Rzeczpospolitej, dlatego dążyli do jej cofnięcia. Zwłaszcza, że widmo krwawej rewolucji francuskiej straszyło Europę.
Ale nad Wisłą nie umierał wtedy rozsądek. Może i zmiany w Polsce były szczytem konserwatyzmu względem francuskich doświadczeń, ale skok mentalny od sarmackiego zaścianka do Sejmu Czteroletniego mógł być porównywalny. Dlatego, mimo likwidacji państwa, zaborcy nie byli w stanie złamać ducha w ludziach, którzy dojrzeli do przemiany. Konstytucja 3 maja była tylko wyrazem postępowania nieodwracalnego procesu.

środa, 30 kwietnia 2014

56. Poradnik majówkowego ROWerzysty

                Szanowni użytkownicy ekologicznych jednośladów!
               
                W związku ze zbliżającym się okresem wzmożonych wycieczek, jako rowerzysta również sezonowy, ale za to z pewnym bagażem, chciałbym się podzielić z początkującymi bywalcami rowerowych szlaków swoimi doświadczeniami, które mogą okazać się przydatne w tym okresie. Oto kilka zjawisk, które należy wziąć pod uwagę, zanim wybierzemy się na majową przejażdżkę:


Rower
Dobrze, żeby siodełko nie było za bardzo zakurzone, bo może pobrudzić spodenki. Przyda się też trochę powietrza w oponach. Jeżeli wyprawa może się zahaczyć o szosę po zmroku, warto zainwestować w oświetlenie. Nawet typu „dynamo”. Tak, ciągle istnieją i możesz się zdziwić o ile lżej i wydajniej pracują, niż te sprzed 30 lat! Jakie akcesoria i do czego akurat Tobie mogą być potrzebne, podpowie Ci Twój zaufany sprzedawca rowerów.


Odzież
Niewątpliwie majowe rowerowanie to doskonała okazja, żeby zaprezentować swoje wdzięki przed szerszą publicznością, w dodatku o podobnych zainteresowaniach. Jeżeli planujesz rozkoszować się świeżym powietrzem lasów i łąk, a nie wędzić się na asfalcie przy DK 78, unikaj odzieży w bieli i żółci. Zwłaszcza kiedy należysz do płci pięknej, która przejawia się m.in. histerycznym wrzaskiem na widok owadów szukających pożywienia na Twojej garderobie. Przy okazji trzeba tu rozwiać pewien mit – człowiek nie jest najwyższym ogniwem łańcucha pokarmowego. To miejsce zajęte jest przez komary.

Kałuże
Jeżeli wycieczka ma nosić znamiona męskiej przygody, nie możesz wrócić czystym rowerem. Na okolicznych szlakach nie brakuje kałuż, można więc przypomnieć sobie dzieciństwo, oddając się dzikiej radości rozchlapywania wody kołami rozpędzonego roweru. Jak by nie cierpiało poczucie estetyki sprzedawcy w sklepie rowerowym, kiedy poprosisz o błotniki - pamiętaj, że bez nich ozdobisz błotem cały swój grzbiet, począwszy od miejsca, w którym bywa określany mniej szlachetną nazwą.

czwartek, 24 kwietnia 2014

55. PRZED, PO I... ZNOWU PRZED

Kochana Babciu!
               
               
                Ciężki był pierwszy dzień po Świętach. Kiedy rano tata wszedł do łazienki, najpierw coś zgrzytnęło, potem chrupnęło, a po chwili tata warknął pod nosem coś, czego dzieci nie powinny słyszeć, a co zapowiadało niewesoły dzień. Jak się okazało później – niejeden. Opuszczając łazienkę, trzasnął drzwiami i cisnął do śmietnika połamaną wagę. Kiedy jechaliśmy do szkoły, wszyscy się za nami obracali, bo tylko nad naszym samochodem unosiła się czarna, gradowa chmura z piorunami – humor taty. No, może trochę przesadzam, ale obracali się naprawdę, bo chociaż tatuś milczał, nie mogąc rozewrzeć szczęki zaciśniętej z siłą bulteriera, to klaksonem grzmiał co kilka metrów.   
Pewnie domyślasz się, dlaczego? Wszystkie cztery kilogramy zrzucane w pocie czoła od początku roku wróciły do taty z hałasem po Świętach, przyprowadzając kolejne dwa… A z taką dumą pokazywał jeszcze tydzień wcześniej opuszczoną właśnie kolejną dziurkę na pasku…