Kochana Babciu!
Od
razu na początku mojego listu dziękuję Ci za życzenia z okazji Dnia Dziecka. Za
prezent też, nawet bardziej, bo to mój ulubiony król. Z tych nieogolonych. Ogolonych
lubię jeszcze bardziej, ale K. Wielki też jest fajny. Jak zbiorę takich trzech,
będę mogła sobie kupić lalkę z najnowszej bajki dla dziewczynek zrobionej przez
wielką firmę produkującą zabawki. Gdybyś miała jeszcze takich niepotrzebnych
króli, z którymi nie wiedziałabyś co zrobić, to chętnie przyjmę. Może wtedy zdążę
z zakupem zanim pojawi się nowa bajka z nowymi lalkami…
Bardzo
lubię Dzień Dziecka, nie tylko dlatego, że dostaję prezenty – tego dnia, choć
przez chwilę, dorosłym zdarza się przypominać sobie, że też kiedyś byli
dziećmi. Organizuje się wtedy różne zabawy, zawody, festyny, festiwale i co tam
jeszcze komu przyjdzie do głowy. Raz lepsze, raz gorsze, raz w bardziej, raz w
mniej trafnym czasie, ale nie wypada takiego dnia pominąć milczeniem. Różni
ważni dorośli (dyrektorzy, prezesi, prezydenci) przemawiają z tej okazji:
czasem do rzeczy, niekiedy od rzeczy, najrzadziej do dzieci. Można wtedy
usłyszeć jakie to dzieci są ważne, że do nich należy przyszłość itp. Można
również wysłuchać mniej lub bardziej śmiesznych historyjek z dzieciństwa
przemawiających – prawie zawsze wydaje mi się, że słyszę w nich nutkę goryczy.
Tata mówi, że może ona wynikać z jednej strony z żalu za utraconym
dzieciństwem, a z drugiej z zazdrości, że dzisiaj dzieci mają fajniejsze
zabawki niż kiedyś. I chyba coś w tym jest, bo często słyszę, że za „starych
dobrych czasów” to nie było takich zabawek jak teraz, a dzieci od rana do
wieczora bawiły się tym, co miały i wyrosły na ( w domyśle: wspaniałych) ludzi.
Babciu,
czy ja z moimi rówieśnikami w jakiś sposób sprawiliśmy, że czasy naszego dzieciństwa
nie są już tak udane, jak np. Twojego albo moich rodziców? Bo jeśli to nie
nasza wina, to czyja? Czy kiedyś rodzice poświęcali dzieciom więcej uwagi, czy
właśnie wręcz przeciwnie?… Jeśli coś się w ostatnich latach zepsuło, to co i
czy da się to jeszcze naprawić? Kto powinien to zrobić? Czy może my będziemy
kiedyś o naszym dzieciństwie opowiadać z takim samym sentymentem?